Hejka :) !
Proszę, piszcie co sądzicie o moich opowiadaniach. Każdą uwagę zawsze chętnie przeczytam :D
Czuję okropny
ból. Nie mam ran, ani siniaków na ciele.
*
* *
Pamiętam, że
bardzo się bałam przeprowadzki, zmiany szkoły i obcego środowiska. Wiedziałam,
że nie przenosiłabym się z mamą do nowego mi miasta, bez ważniejszego powodu.
Całe nasze życie było zależne od jej pracy. Dziennikarstwo to kosztowna
dziedzina.
*
* *
Z każdą chwilą
coraz bardziej słabnę. Stoję bez ruchu, nie wiem jak mam się zachować. Łzy
wypływają mi z oczu, niczym z wodospadu.
*
* *
Afryt, który mi
towarzyszył pierwszego dnia gimnazjum był nie opisywalny. Nie było to
spowodowane tym, że to już trzecia klasa i będę musiała przyłożyć się do nauki
i innych rzeczy . To wina ludzi, którzy na każdym kroku udowadniali mi, że do
nich nie pasuję. Przez pierwsze trzy miesiące
została zrujnowana cała moja wiara w siebie i w to, że mogę coś
osiągnąć. Cała moja klasa się na mnie wyżywała. Z jednym, małym wyjątkiem... .
Był nim wysoki, zielonooki, wysportowany brunet. Zaliczał się do najbardziej
wpływowej grupy w całej szkole- sportowców. Bardzo się od nich różnił. Był
inteligentny, błyskotliwy i posiadał pewne nie zacieralne wartości. Do każdego
człowieka podchodził z szacunkiem.
*
* *
Mama trzyma mnie
pod rękę, sama nie wystoję w pionie. Nie mam już siły łapać łez w chusteczkę.
Czuję się być okropnie zmęczona.
*
* *
Znęcali się nade
mną tylko dla tego, że moja matka była dziennikarką i pracowała w telewizji.
Nikt nie dał mi szansy. Nawet nie mogłam się przedstawić. Dalej byłabym
traktowana jak popychadło, gdyby nie "wyjątek", który staną w mojej
obronie. Od tamtej pory wszyscy zaczęli traktować mnie jak człowieka.
- Dziękuję.
Jestem w szoku, stanąłeś w mojej obronie-powiedziałam nieśmiało.
- Nie ma
sprawy-uśmiechnął się do mnie.- Ta w okularach jest najbardziej drażniąca.
Wszystkich traktuje z góry, bo jej ciotka uczy w podstawówce. Mało może,
wszystko wie- w jego głosie pojawiła się irytacja.
- Tak-
powiedziałam zaskoczona.- Masz na imię Piotrek?
- Zgadza się
Tereso!- nie przestawał się uśmiechać.- Idziesz już do domu, czy masz jeszcze
coś do załatwienia?
- Do domu...-
nie zdążyłam skończyć zdania.
- Może pójdziemy
razem? Mieszkam trzy posesje dalej.
- Nie
wiedziałam, że twój dom jest tak blisko mojego- zaczerwieniłam się.- Wstyd się
przyznać..., jestem tu zameldowana od pięciu miesięcy i nadal nie znam
sąsiadów.
- Dało się
zauważyć, że jesteś bardzo nieśmiała i mało wychodzisz z domu. Może pora to
zmienić.
- Chyba ...,
tak.
- Idziemy.
Pogadamy po drodze. Mamy ponad dziesięć minut do twojego domu. W tym czasie
można streścić całe swoje życie.- powiedział radośnie.
*
* *
Patrzę przed
siebie. Tylu ludzi wokół..., każdy łka jak niemowlę. Ale nawet nie połowa z
nich znała go bardzo dobrze.
*
* *
Zaprzyjaźniliśmy
się. Ze szkoły codziennie wracaliśmy razem. Dwa razy w tygodniu czekałam na
niego godzinę w bibliotece, aż skończy trening. Co wieczór siedzieliśmy razem
na ławce, w ogrodzie mojej mamy. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
Bawiliśmy się w odgadywanie kształtów, które tworzą gwiazdy.
Po jakimś czasie
Piotrek zaprosił mnie na rankę, do baru, w pobliżu szkoły. Było fajnie, tak
magicznie i wyjątkowo. Nie obyło się bez incydentów. Na samym początku randki
mój chłopak potknął się o krzesło, a w następstwie przewrócił kelnerkę. Frytki
z tacy wylądowały w jego włosach, a cola na jego koszuli. Mimo wszystko to była
wymarzona pierwsza randka.
Byłam zakochana
bez pamięci. Świat przybrał kształt serca. Wszystko było takie piękne i proste.
Dostaliśmy się
do tej samej klasy humanistycznej w liceum. Planowaliśmy iść we dwoje na te
same studia.
W pierwszej
klasie, na lekcji wychowania fizycznego Piotrek zasłabł. Wszyscy myśleliśmy, że
to stres lub przemęczenie. Diagnoza nie była jednak tak łaskawa, jakbyśmy
chcieli. Okazało się, że to białaczka w zaawansowanym stadium. Przeszedł
naprawdę wiele. Nie byłabym w stanie znieść tego co on. Był moim bohaterem...
*
* *
Cały tłum się
rozproszył, tylko ja tu zostałam. Podchodzę bliżej.
- Powiedziałeś,
że dasz mi znać, jak będziesz musiał odejść... - zanoszę się od płaczu. -
Wysłałeś mi SMSa.
Padam na kolana, przed granitową płytą i
wyciągam telefon.
- Wiele
jest gwiazd na niebie,
Jedne śmieją,
drugie migocą do siebie.
Lecz gdy gwiazda
z nieba zniknie,
Cały świat nagle
cichnie. - cytuję, ocierając łzy.- Powiedziałeś go na naszej pierwszej randce.
Miałeś rację...- płaczę rzewnie.- Cały świat dla mnie ucichł i nadal pozostaje
głuchym. Od tej jednej nocy..., od tej jednej wiadomości... . Nie pytam się
ciebie dlaczego odszedłeś...- mój głos cichnie.- Ale dlaczego tak szybko?- kładę czerwoną różę na grobie.-
Kocham cię! Zawszę będę! Dziękuję ci za najlepsze trzy lata w moim życiu... .
Pomimo tego, że się z tobą pożegnałam... . Czuję, że za szybko powiedziałam ci
"do widzenia" , gdyż nadal tu jesteś...- przykładam dłoń do serca.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Czy ja zawsze muszę płakać przy Twoich opowiadaniach?
OdpowiedzUsuńCieszę się, że moje opowiadanie wzbudziło takie emocje :D
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny wpis?
OdpowiedzUsuńJuż niebawem, muszę jeszcze sprawdzić tekst, więc pojawi się w sobotę :D . Niestety ostatnio brakuje mi czasu :/
Usuń