niedziela, 24 maja 2015

"Tak nieskończenie mocno ..." -WSTĘP

Hejka! przepraszam, że nie wstawiałam tak długo postu. Czas nie był dla mnie łaskawy w ostatnich tygodniach, ale teraz wszystko powinno wrócić do normy :)





Hejka!
Mam na imię Nadzieja. To nie jest pomyłka. Tak mam wpisane w akcie urodzenia. Moi rodzice byli..., no właśnie... byli "hopistami". Wierzyli w lepsze jutro. Dzieci w szkole śmiały się ze mnie, żeby tylko wiedzieli ile to imię dla mnie znaczy.
Wychowują mnie dziadkowie. Mówią, że jestem największym ich skarbem, bo tylko ja im zostałam na tym świecie. We mnie pokładają całą swoją "Nadzieję".
Babcia i dziadek bardzo przeżyli śmierć swojej córki (mojej mamy) i wnuczki. Starają się dać mi wszystko, ale jak każda nastolatka lubię się bawić "do upadłego". Moi opiekunowie boją się, że coś mi się stanie i nie wrócę już do domu, czego by nie przeżyli. Bardzo ich kocham ale bywa, że przesadzają z opieką nade mną. Zachowują się jakbym była ze szkła. Mimo wszystko ich bardzo szanuję, bo starają się (z różnym skutkiem, często jednak pozytywnym) zastąpić mi mamę i tatę. Uczą mnie jak być dobrym człowiekiem i pozwalają popełniać błędy. Babcia sądziła tak o moim chłopaku- Alku. Szkoda, że nie wie jakim wsparciem jest dla mnie.
On i ja... . To była miłość od pierwszego wejrzenia. Szaleję na jego punkcie, z dużą wzajemnością. Poznałam go 26 lipca 2014 roku. Szam na lekcję gry na skrzypcach. Aleksy brał wtedy udział w rozgrywkach międzyszkolnych . Szczęście chciało, że droga do "sali ćwiczeń" prowadziła tuż obok stadionu. Gdy byłam prawie u drzwi, ni stąd, ni z owąd ... mówiąc potocznie "oberwałam" w głowę z piłki. Nie od byle kogo, tylko od zawodnika z numerem "8" na koszulce. Nie był nim nikt inny, tylko Alek. Podobno straciłam przytomność na pięć minut. Ocknęłam się w gabinecie lekarskim. Pierwszymi osobami, które zobaczyłam w tamtej chwili była pielęgniarka w średnim wieku (kiedyś chodziłam do klasy z jej córką). I był on... . Taki cudowny, uroczy i czarujący, szatyn w krótkich, kręconych włosach. O rok ode mnie starszy Aleksy. Trochę mu na zmyślałam. Zrobiłam to z kulturą i gracją, jak na prawdziwą damę przystało. "8-ka" przeprosił, jak na dżentelmena przystało i zaprosił mnie na lody. I tak się zaczęły nasze spotkania, a potem randki.

Dowiedziałam się, że umie śpiewać, czego nie lubi robić publicznie. Pisze teksty dla zespołu, w którym gra na gitarze i czasem na perkusji. Nie wiem co ciągnęło mnie do niego. Działał na mnie jak magnes. Może miał na to wpływ jego charakter, który był totalnym przeciwieństwem mojego. On jest duszą towarzystwa, a ja nie. Jestem nieśmiała. Alek jest szalony, a ja... nudna. Żyję statycznie, nie lubię..., a raczej boję się zmian. Mój chłopak pali i czasami pije ze znajomymi z kapeli. Choć jest niepełnoletni. A ja jestem bardzo cnotliwa i dbam o swoje zdrowie.

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Wszelkie prawa zastrzeżone!

3 komentarze:

  1. Kiedy dalsza część? Czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń