Hejka!
Mam na imię Nadzieja. To nie
jest pomyłka. Tak mam wpisane w akcie urodzenia. Moi rodzice byli..., no
właśnie... byli "hopistami". Wierzyli w lepsze jutro. Dzieci w szkole
śmiały się ze mnie, żeby tylko wiedzieli ile to imię dla mnie znaczy.
Wychowują mnie dziadkowie.
Mówią, że jestem największym ich skarbem, bo tylko ja im zostałam na tym
świecie. We mnie pokładają całą swoją "Nadzieję".
Babcia i dziadek bardzo
przeżyli śmierć swojej córki (mojej mamy) i wnuczki. Starają się dać mi
wszystko, ale jak każda nastolatka lubię się bawić "do upadłego". Moi
opiekunowie boją się, że coś mi się stanie i nie wrócę już do domu, czego by
nie przeżyli. Bardzo ich kocham ale bywa, że przesadzają z opieką nade mną.
Zachowują się jakbym była ze szkła. Mimo wszystko ich bardzo szanuję, bo
starają się (z różnym skutkiem, często jednak pozytywnym) zastąpić mi mamę i
tatę. Uczą mnie jak być dobrym człowiekiem i pozwalają popełniać błędy. Babcia
sądziła tak o moim chłopaku- Alku. Szkoda, że nie wie jakim wsparciem jest dla
mnie.
On i ja... . To była miłość
od pierwszego wejrzenia. Szaleję na jego punkcie, z dużą wzajemnością. Poznałam
go 26 lipca 2014 roku. Szam na lekcję gry na skrzypcach. Aleksy brał wtedy
udział w rozgrywkach międzyszkolnych . Szczęście chciało, że droga do
"sali ćwiczeń" prowadziła tuż obok stadionu. Gdy byłam prawie u
drzwi, ni stąd, ni z owąd ... mówiąc potocznie "oberwałam" w głowę z
piłki. Nie od byle kogo, tylko od zawodnika z numerem "8" na
koszulce. Nie był nim nikt inny, tylko Alek. Podobno straciłam przytomność na
pięć minut. Ocknęłam się w gabinecie lekarskim. Pierwszymi osobami, które
zobaczyłam w tamtej chwili była pielęgniarka w średnim wieku (kiedyś chodziłam
do klasy z jej córką). I był on... . Taki cudowny, uroczy i czarujący, szatyn w
krótkich, kręconych włosach. O rok ode mnie starszy Aleksy. Trochę mu na
zmyślałam. Zrobiłam to z kulturą i gracją, jak na prawdziwą damę przystało.
"8-ka" przeprosił, jak na dżentelmena przystało i zaprosił mnie na
lody. I tak się zaczęły nasze spotkania, a potem randki.
Dowiedziałam się, że umie
śpiewać, czego nie lubi robić publicznie. Pisze teksty dla zespołu, w którym
gra na gitarze i czasem na perkusji. Nie wiem co ciągnęło mnie do niego.
Działał na mnie jak magnes. Może miał na to wpływ jego charakter, który był
totalnym przeciwieństwem mojego. On jest duszą towarzystwa, a ja nie. Jestem
nieśmiała. Alek jest szalony, a ja... nudna. Żyję statycznie, nie lubię..., a
raczej boję się zmian. Mój chłopak pali i czasami pije ze znajomymi z kapeli. Choć
jest niepełnoletni. A ja jestem bardzo cnotliwa i dbam o swoje zdrowie.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Wszelkie prawa zastrzeżone!
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kiedy dalsza część? Czekam z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńJuż niebawem :D . Tylko wprowadzę do końca tekst .
UsuńTo czekam!
Usuń